Po przeczytaniu kilku książek Grahama Mastertona doszedłem do wniosku, że coś jest ze mną nie tak. Jak wiadomo Masterton to w ostatnich latach bardzo popularny pisarza. Skuszony tą popularnością postanowiłem zapoznać się z jego twórczością. Niestety nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia. Chyba więc nie jestem typowym czytelnikiem. Pewnym zdumieniem napełniło mnie emanujące z wszystkich stron jego książek okrucieństwo. Nie żebym był nadmiernie wrażliwy. Wręcz przeciwnie, często zarzucano mi daleko idącą niewrażliwość. Takie uwagi pod moim adresem kierowały niektóre panie (na szczęście nie wszystkie, ale to już zupełnie inna historia).
Tak więc nadmiernie wrażliwy nie jestem. Z upodobaniem czytam książki Jacka Piekary o przygodach inkwizytora Mordiemra Madderdina i innych autorów nie stroniących od opisów brutalnych scen. Z powieściami Mastertona jest jednak zupełnie inaczej. O ile zwykle okrutne sceny i morze krwi mają swoje uzasadnienie w toku narracji, to w tym wypadku odnoszę wrażenie, że książki zostały napisane tylko po to, by zszokować czytelnika okrucieństwem. Od razu kojarzy się markiz de Sade, jednak nawet on przy Grahamie Mastertonie wychodzi na grzecznego chłopca. Proszę mi wierzyć, wiem o czym piszę – czytałem obu.
Nie jestem zwolennikiem ugrzecznionej literatury, która stawia sobie za cel umoralnianie ludzi. Nie na tym rzecz polega. Wydaje się jednak, że niektórzy pisarze poszli o krok za daleko. Nie trzeba się tym zbytnio martwić, zapewne na zasadzie odreagowaniu, wkrótce popularność zdobędą książki prezentujące odmienne podejście.
O Naszej Stronie
Strona przedstawia informacje z zakresu literatury oraz recenzję wybranych dzieł literackich. Refleksje na temat takich powieści, jak: Mroczne ścieżki serca, dzieł Grahama Mastertona i Adama Wiśniewskiego-Snergi, książki Bóg Urojony i wiele innych.