Refleksja na temat powieści Mroczne ścieżki serca Deana Koontza

Dean Koontz przejawia niezwykłą słabość do kobiet o brązowych włosach, wykazujących ponadprzeciętną inteligencję, niezwykły hart ducha i mających w przybliżeniu lat trzydzieści. Tak przynajmniej można scharakteryzować bohaterki wszystkich przeczytanych przeze mnie książek tego autora. Obsesja taka jest skądinąd zrozumiała, więc mogę z czystym sumieniem pisarza rozgrzeszyć!

Jednak książka Mroczne ścieżki serca znacznie różni się od wcześniej czytanych przeze mnie powieści Koontza. Ową brązowowłosą bohaterkę poznajemy dopiero w połowie książki. Wcześniej wszyscy jej szukają, ale nikt znaleźć nie potrafi. Nie to jest jednak najdziwniejsze. Wszystkie inne książki Koontza mogłem spokojnie traktować jako owoc jego wyobraźni – przyjemna lektura, trochę sensacji, czyli coś w sam raz na wieczorny relaks. Mroczne ścieżki są zdecydowanie odmienne. Przeczytałem niedawno pewną recenzję, której autor stwierdza, że jeśli w kimś drzemie ziarno paranoi, to ta powieść na pewno pozwoli się tej paranoi rozwinąć. Muszę przyznać autorowi recenzji słuszność. Co więcej, okazuje się, że jestem paranoikiem! Tej powieści nie mogłem czytać spokojnie i traktować rozrywkowo!

Czy od czasu do czasu, w erze informatycznej, gdy w przestrzeni kosmicznej latają satelity szpiegowskie, nie podejrzewamy rządu (każdego, nie chodzi mi bynajmniej o takie czy inne ugrupowanie polityczne) o chęć inwigilacji? O pragnienie wdarcia się w nasze życie prywatne? Może nawet o próby manipulacji tym życiem? Ja osobiście miewam momenty, w których nachodzą mnie podobne przypuszczenia. Chętnych do sterowania umysłami nigdy nie brakowało. To samo dotyczy podglądaczy. Wszystko jest kwestią środków jakimi się dysponuje, a środki te stwarzają realną pokusę. Trzeba niezwykłej naiwności lub szalonego optymizmu, by wierzyć w dobrą wolę polityków. Ilu z nas oparłoby się pokusie? Wystarczy przytoczyć przykład popularności programów telewizyjnych typu Wielki Brat.

Tu już nie chodzi o podglądanie sąsiadki przez lornetkę, lecz inwigilację wydatków, znajomości i wszystkiego tego co składa się na naszą prywatność. Przykład USA, w którym ustanawia się coraz bardziej restrykcyjne prawa pozwalające kontrolować obywateli. Wszystko dla bezpieczeństwa.

Sensacyjna akcja Mrocznych ścieżek... jest więc tylko kamuflażem służącym Koontzowi do zadania istotnych dla współczesnego społeczeństwa pytań. Do czego naprawdę zmierza demokracja epoki informatyzacji? Czy jesteśmy na tyle wolni, na ile nam się wydaje? Być może przesadzam i książka ta miałaby być jedynie politycznym thrilerem, ale... jako paranoik mam przecież prawo do obaw!

O Naszej Stronie

Strona przedstawia informacje z zakresu literatury oraz recenzję wybranych dzieł literackich. Refleksje na temat takich powieści, jak: Mroczne ścieżki serca, dzieł Grahama Mastertona i Adama Wiśniewskiego-Snergi, książki Bóg Urojony i wiele innych.