Dostojewski, Tołstoj, Bułhakow

Leo Tolstoy     W dobie literatury łatwej i lekkiej, czytanie klasyków może uchodzić za swoisty rodzaj snobizmu. Jeśli ktoś czyta kryminały, horrory, fantastykę lub powieści romantyczne, to nikt jeszcze nie widzi w tym nic zdrożnego. Choć bywa i tak, że obcowanie z jakąkolwiek książką dla wielu ludzi wyda się niezrozumiale. Jednak z klasykami jest inaczej. Tu dziwi się nawet pani pracująca w bibliotece. Jakiś czas temu postanowiłem nadrobić moje braki w klasyce. Wybrałem się więc do pobliskiej biblioteki i wypożyczyłem kilka tomów dzieł Tołstoja. Bibliotekarka popatrzała na mnie jak na jakiś egzotyczny okaz. Jeśli jeszcze po klasykę przychodzi uczeń, to można to zrozumieć, ale dorosły facet?

    Przychodzi taki czas, że człowiek postanawia uzupełnić braki w wykształceniu i zamiast czytać co popadnie, zabiera się za dzieła powszechnie uznane za wartościowe. Jeśli chodzi o klasyków rosyjskich to nie miałem z tym żadnych problemów. Bardzo dobrze czytało mi się Dostojewskiego, Tołstoja lub Bułhakowa. Dostojewskiego przeczytałem chyba wszystko, co zdaje się jest w obecnych czasach swoistym fenomenem. Nawet Prousta lubiłem, choć przyznam, że musiałem czytać go małymi partiami. Natomiast moje spotkanie z Tomaszem Mannem nie poszło już tak dobrze. Nie żebym odmawiał niemieckiemu pisarzowi talentu, ale ostatecznie uznałem, że w jego książkach forma przeważyła nad treścią. Doktor Faustus byłby powieścią bardzo zajmującą pod warunkiem, że... o jakąś połowę krótszą, bo na tyle znalazłem w niej treści. Może kiedyś zdołam się przemóc i zapoznam się z innymi książkami Manna, ale chyba jeszcze nie teraz.

O Naszej Stronie

Strona przedstawia informacje z zakresu literatury oraz recenzję wybranych dzieł literackich. Refleksje na temat takich powieści, jak: Mroczne ścieżki serca, dzieł Grahama Mastertona i Adama Wiśniewskiego-Snergi, książki Bóg Urojony i wiele innych.